czwartek, 9 kwietnia 2015

SŁAWNI PODRÓŻNICY

9 KWIETNIA 20015

BEATA PAWLIKOWSKA - urodzona 11 czerwca                                                             1965 roku w Koszalinie, polska                       pisarka, podróżniczka, dziennikarka,       tłumaczka, fotografka, ilustratorka książek.

ROZWÓJ KARIERY ZAWODOWEJ

Beata Pawlikowska w wieku 25 lat zaczęła pracować w Radiu Koszalińskim. 
Jej kariera zawodowa rozwijała się poprzez radio i telewizje. 
W dzisiejszych czasach prowadzi program radiowy ,,Świat według Blondynki''.











PODRÓŻE I KSIĄŻKI

Pierwszą książkę napisała w wieku 18 lat była to
„Powieść z nurtu realizmu magicznego”. Przez kilka miesięcy podróżowała po Ameryce Południowej gdzie dokumentowała życie Indian amazońskich.
Według Wojciecha Cejrowskiego była pierwszą kobietą, która przeszłą przez
,, najbardziej malaryczną dżunglę świata ''  Darién na pograniczu Panamy i  Kolumbii.
Wszystkie przeżycia z tej podróży opisała w książce  „Gringo wśród dzikich plemion”.
Razem z Wojciechem Cejrowskim są jedynymi Polakami, którym udała się przebyć Darién

PRZYKŁADY JEJ PODRÓŻNICZYCH KSIĄŻEK 



  • Blondynka w dżungli (2001) 
  • Blondynka wśród łowców tęczy (2002) 
  • Blondynka śpiewa w Ukajali (2003) 
  • Blondynka u szamana (2004, National Geographic).
  • Blondynka Tao (2005, National Geographic) 
  • Blondynka na Kubie (2006, National Geographic) 
  • Poradnik Globtrotera, czyli Blondynka w podróży (2007, National Geographic) 
  • Blondynka na Czarnym Lądzie (2009, National Geographic)
  • Blondynka na safari (2010, National Geographic)
  • Blondynka, jaguar i tajemnica Majów (2010, National Geographic) 
  • Blondynka, jaguar i tajemnica Majów- Audiobook (2010, Biblioteka Akustyczna)
  • Blondynka na Zanzibarze (2010, National Geographic)
  • Blondynka w Tybecie (2010, National Geographic) 
  • Blondynka na Wyspie Wielkanocnej (2010 National Geographic) 
  • Blondynka w Tanzanii (2010, National Geographic) 
  • Blondynka w Himalajach (2011, National Geographic)
i tym podobne.
  

piątek, 13 marca 2015

KONARZEWSKIE BAŚNIE

13 MARCA 2015
   Dawno, dawno temu ( a dokładnie wczoraj) w małe wiosce zwanej Konarzewo doszło do niezwykłych zdarzeń, a wszystkie wydarzyły się grupce dzieci.
   Jak co dzień dzieci idąc do szkoły zatrzymały się na placu zabaw.
- Znowu idziemy do szkoły. - lamentowała Wera.
- Nie przesadzaj wole iść do szkoły niż do pracy. - dodała Monia.
- Masz racje. - zgodził się Kuba.
- Spójrz ! - krzyknęła Wera.
- O rety mały wilczek. - zawołała Monia.
- Co w tej okolicy ? - zdziwił się Kuba - wilki przecież występują na Mazurach i w górach.
- Nie jestem wilkiem. - przemówił wilk ludzkim głosem.
Dzieci ogłupiały a ich szczęki prawie dotknęły ziemi.
- Podajcie mi grzane piwo to sami zobaczycie. - kontynuował wilk.
- Zaraz, zaraz czy ty myślisz, że uwierzymy Ci w te bzdury. - zakpił Kuba.
- Nie wierzysz mi?
- A co jesteś tylko halucynacją. - wypowiedziała Wera.
- Podajcie mi lustro - rozkazał wilczek.
Dzieci po paru minutach podały mu lustro i nie wierzyli własnym oczom w odbiciu zwierzęcia widać było najprawdziwszą postać ludzką.
- I co uwierzyliście mi? - zapytało zwierzątko.
- Dobra czekaj tu jutro a dostaniesz to co chcesz - odpowiedziały dzieci.
   Następnego dnia wilczek czekał, i czekała, i czekał, ale się nie doczekał.
Stworzonko zaczęło płakać, i pognało do lasu.
- A myślałem, że powrócę do swojej prawdziwej postaci. - zawył wilczek.
A tym czasem dzieci szły do szkoły, ale inną drogą.
- Dał się nabrać ten zwierz. -powiedział Kuba.
- Wiesz, troche mi go szkoda. - wyszeptała Monia.
- I co z tego dobrze wiesz że gadające wilki nie istnieją. - wypowiedziała się Wera.
- Może to był sen? - zamyśliła się Monia.
- No nareszcie wracasz do normalności - zawołał Kuba.
 Po szkole dzieci się rozstały. 
- Pójdę do tego wilczka i dam mu te piwo. - postanowiła Monia.
Szła, szła i doszła na plac zabaw.
- Wilczku jesteś tu? -zapytała Dziewczynka -Mam dla ciebie piwo.
- Nareszcie -  krzyknął wilczek- już myślałem, że nigdy się nie doczekam.
-  Masz, pij - rozkazała Monia.
Zwierze piło, piło, piło i z każdym łykiem zmieniał się.
- To działa. - zawołała Monia i już po paru minutach stanął przed nią przystojny chłopak.
- Dziękuje ci - powiedział -znów jestem sobą i pobiegł w stronę Stęszewa.
- Nie ma za ca.- powiedziała Monia i poszła w swoją stronę.
A jaki morał z tego zawsze bąc miły do swoich przyjaciół i obcych. 
 
     
   

czwartek, 5 marca 2015

piątek, 27 lutego 2015

WYWIAD

27 LUTY 2003
 - CO CIOCIA ROBIŁA PRZED ROKIEM 1989 ?
 - PRACOWAŁAM W PGR JAKO DOJARKA.
 - CZYLI DOIŁA CIOCIA KROWY ?
 - TAK.
 - CZY BRAŁA CIOCIA UDZIAŁ W JAKIEJŚ FORMIE DZIAŁALNOŚCI OPOZYCYJNEJ WOBEC WŁADZ PRL ?
 - NIE.
 - CZY BYŁA CIOCIA Z TEGO POWODU PRZEŚLADOWANA ?
 - NIE.
 - JAK CIOCIA PORÓWNAŁABY ŻYCIE TERAZ I WTEDY ?
- OTÓŻ W CZASACH PRL NIE BYŁO DOBRZE, ALE TEŻ NIE BYŁO ŹLE.W TAMTYCH CZASACH NIE BYŁO BEZROBOCIA.
 - NIE BYŁO?
 - W KAŻDEJ CHWILI MOŻNA BYŁO ZATRUDNIĆ SIĘ W PGR ,A W DZISIEJSZYCH CZASACH NAWET CI CO MAJĄ ZAWÓD NIE MAJĄ PRACY.
 - O, A CO Z JEDZENIEM ?
 - PRACOWNICY PGR DOSTAWALI MLEKO I ZIEMNIAKI.
 - CZYM JEST DLA CIOCI WOLNOŚĆ ?
 - WOLNOŚĆ, WOLNOŚĆ JEST TAKA: JA PRACOWAŁAM W PGR TO TĘ RENTĘ SOBIE WYPRACOWAŁAM, A TERAZ ILE LAT TRZEBA PRACOWAĆ BY DOSTAĆ TĘ EMERYTURĘ. 
 - W JAKI SPOSÓB PRZEŁOM DOKONANY W 1989 ROKU ZMIENIŁ ŚWIAT I POLSKĄ RZECZYWISTOŚĆ ?
 - JA MIESZKAŁAM NA WSI I NIE ODCZUŁAM TEJ ZMIANY.
 - CO PRZEKAZAŁABY CIOCIA MŁODYM LUDZIOM TAKIM JAK JA.
 - NO CO JA MAM POWIEDZIE, UCZYĆ SIĘ TRZEBA.

 

piątek, 9 stycznia 2015

SPRAWOZDANIE

09 STYCZNIA 2015
   W SOBOTĘ 07 MAJA 2011 ROKU W KOŚCIELE PARAFIALNYM POD WEZWANIEM ŚW. MARCINA I ŚW. PIOTRA W OKOWACH PRZYJĘŁAM PIERWSZĄ KOMUNIĘ ŚWIĘTĄ.

   BYŁ PIĘKNY,SŁONECZNY DZIEŃ. SIEDZIAŁAM W ŁAWCE WRAZ 
Z DZIEWCZYNKAMI. OBOK SIEDZIELI CHŁOPCY.
ZABRZMIAŁY DZWONY, ZACZĘŁA SIĘ TA WAŻNA DLA MNIE UROCZYSTOŚĆ.
WSZYSTKO BYŁO NIBY JAK ZWYKŁE NABOŻEŃSTWO OPRÓCZ DROBNYCH SZCZEGÓŁÓW. KOŚCIÓŁ PRZYOZDOBIONO BIAŁYMI KWIATAMI, KOKARDAMI, A W ŁAWKACH MOJA RODZINA. LITURGIA TA BYŁA JEDNAK NIEZWYKŁA, PONIEWAŻ PIERWSZY RAZ  SPOTKAŁAM SIĘ Z JEZUSEM (W PEŁNI UCZESTNICZYŁAM WE MSZY ŚWIĘTEJ).

SZŁAM W BIAŁEJ ALBIE DO OŁTARZA, BY SPOTKAĆ SIĘ Z NIM. PODESZŁAM DO KSIĘDZA A ON WSUNĄŁ MI DO UST OKRĄGŁY OPŁATEK (SYMBOL CIAŁA CHRYSTUSA).

   PO MSZY ZROBIONO DZIECIOM PAMIĄTKOWE ZDJĘCIE, A RODZINNĄ UROCZYSTOŚĆ ROZPOCZĘŁAM OD POŁAMANIA CHLEBEM, KTÓRY DOSTAŁAM PODCZAS MSZY ŚWIĘTEJ.